Donna Querpia, czyli Demoniczna kobieta. O portrecie Zofii Romer Witkacego

Około roku 1924 Witkacy, rozczarowany niezrozumieniem jego twórczości, zdecydowanie odciął się od teoretycznych rozważań oraz sztuki spod znaku Czystej Formy – rozdział ten zamknął swoim autoportretem zatytułowanym „Ostatni papieros skazańca”; do malarstwa olejnego na płótnie już więcej nie powrócił. Zamiast tego założył Firmę Portretową – prześmiewcze, quasi-komercyjne przedsięwzięcie, pozwalające mu na łatwy zarobek. W regulaminie Firmy znalazł się m.in. punkt stanowiący, iż „klient musi być zadowolony. Wszelka krytyka i poprawki na żądanie są wykluczone” *. Firma zyskała dużą popularność, a artysta uwieczniał wizerunki niemal całej międzywojennej śmietanki towarzyskiej – powstało ich w sumie kilka tysięcy. Choć w założeniu działalność Firmy była ironicznym żartem, malowanym wówczas pastelowym portretom nie można odmówić walorów artystycznych i psychologicznej głębi.

Doskonałym przykładem tej twórczości Witkacego jest portret malarki Zofii Romer (z domu Dembowskiej, herbu Jelita) z 1935 roku, który znalazł się w katalogu marcowej Aukcji Sztuki Nowoczesnej (▶︎ nr kat. 8). Witkiewicz poznał Zofię, gdy oboje byli dziećmi, a pochodząca z Litwy rodzina Dembowskich spędzała wakacje w Zakopanem – jak artystka wspominała po latach w swoim pamiętniku: „Rodzice […] robili dalekie wycieczki w góry. Mnie zwykle odprowadzali do Witkiewiczów, gdzie musiałam cały dzień bawić się ze Stasiem Witkiewiczem. Staś pokazywał mi swoje kolekcje motyli” **. Rówieśnicy spotkali się ponownie w 1906 roku, w trakcie studiów w Krakowie – połączyły ich wówczas wspólne zainteresowania artystyczne, razem odbywali wspólne wycieczki w Tatry, a Zofia była „zafascynowana jego dużymi, czarnymi oczami” ***. Stanisław Witkiewicz ojciec przestrzegał jednak syna przed romansem pisząc do niego w liście: „widzę, że Zosia D. już się zahaczyła o Ciebie. Mój drogi, trzymaj się na stanowisku poważnym i ostrożnym[…]” ***. Jednakże ostatecznie to Dembowska zerwała rodzący się związek z Witkacym ze względu na „charakter Stasia, który zamęcza [Zofię – przyp. red.] wyimaginowanymi zarzutami i jego pogardliwy stosunek do jej twórczości jako «sztuki kobiecej»” ***. Witkacy upamiętnił przyjaciółkę w swojej pierwszej powieści „622 upadki Bunga, czyli Demoniczna kobieta” pod postacią Donny Querpii – kobiety o wysoko spiętych blond włosach i trochę skośnych, zamglonych szarych oczach, która mówiła z cudzoziemskim akcentem. Zofia Dembowska-Romer i Stanisław Witkiewicz spotkali się po latach w Krakowie w roku 1935. Owocem tego spotkania stał się prezentowany portret – niezwykle subtelny i oszczędny w środkach, jednak podkreślający intensywność spojrzenia modelki, jej klasę i elegancję.

Z inicjatywy Zofii i Andrzeja Romerów w Muzeum Polskim w szwajcarskim Rapperswil powstał „Salonik Romerów z Cytowian”. Artystka z synem podarowali Muzeum obszerny księgozbiór, pamiątki i albumy rodzinne, obok których prezentowane są także obrazy Zofii Dembowskiej-Romerowej.


* S.I. Witkiewicz, Parę dość stosunkowo luźnych uwag o portrecie w ogóle i moich portretach w szczególności, Stanisław Ignacy Witkiewicz bez kompromisu. Pisma krytyczne i publicystyczne, oprac. J. Degler, Warszawa 1976, s. 93.

** Zofia Romer. Gdy maluję, przestaję myśleć… Wspomnienia 1885–1943, red. M. Rodowicz, Warszawa 2015, s. 52–53.

*** Tamże, s. 64.

ul. Złota 48/54
00-120 Warszawa
budynek Hotelu Mercure
(wejście od pasażu za budynkiem „Złota 44”)