Jan Lebenstein – niedoceniony geniusz? O wyjątkowym artyście rozmawiamy z Bogdanem Jakubowskim znawcą i kolekcjonerem sztuki

Swoją karierę zaczął od Grand Prix na Pierwszym Międzynarodowym Biennale Młodych w Paryżu w 1959 roku tym samym pokonując takie wielkie nazwiska jak Ives Klein, Robert Rauschenberg, Stefan Gierowski czy Jan Tarasin. Żaden inny polski artysta nie odniósł takiego sukcesu na starcie swojej kariery jak on wówczas.

Kim był Jan Lebenstein? O niezwykłym artyście i jego wyjątkowym dziele „Nienasycenie” z 1970 roku rozmawiamy z wybitnym polskim kolekcjonerem i znawcą sztuki Bogdanem Jakubowskim. Płótno trafi pod młotek na Aukcji Sztuki Nowoczesnej i Klasycznej już 22 października 2018 roku w Domu Aukcyjnym Libra.

Jan Lebenstein, Aukcja Sztuki Nowoczesnej, Dom Aukcyjny Libra
Jan Lebenstein, Inassouvissement (Nienasycenie), 1970, olej, płótno, 97×130 cm, sygnowany p.d.: „Lebenstein 70”, na odwrocie: „Lebenstein | 1970 | „inassouvissement” | format 60 F”

 

DA LIBRA: Jak zaczęła się jego [Jana Lebensteina] kariera malarska?

BOGDAN JAKUBOWSKI: Urodził się w 1930 w Brześciu Litewskim – nawet w dzisiejszych czasach, nie jest to miasto, które otwiera jakieś znaczące perspektywy. Jego ojciec był kolejarzem, chciał aby syn zdobył większe wykształcenie i został inżynierem czy lekarzem Ale Lebenstein nie miał specjalnych zdolności jeżeli chodzi o nauki ścisłe. Wtedy też zdał sobie sprawę, że najlepiej czuje się malując. Zresztą nikt mu w tym nie przeszkadzał, bo już wówczas był samotnikiem, który nikomu nie wchodził w drogę tylko robił swoje gdzieś w kacie, na uboczu. Ostatecznie wyjechał do Warszawy i wstąpił na Akademię. Nie szukał kariery, ale na początku jego pracy twórczej ona przyszła do niego sama.

DA LIBRA: Co się wtedy wydarzyło?

Zdobył Grand Prix na Pierwszym Międzynarodowym Biennale Młodych w Paryżu w 1959 roku. W ramach tej nagrody odbyła się wystawa jego prac w prestiżowym Muzeum Sztuki Współczesnej Miasta Paryża.

DA LIBRA: Piękny i mocny początek kariery. Wszystko wskazywało na to, że nazwisko Lebenstein szybko zapisze się w pamięci kolekcjonerów i galerii. Stało się jednak inaczej. Dlaczego?

Żaden inny polski artysta nie odniósł takiego sukcesu na starcie swojej kariery jak Lebenstein wówczas. Faktycznie było tak, że po wystawie Lebensteinem zainteresowali się kolekcjonerzy i galerie, nie tylko we Francji, ale także w Stanach Zjednoczonych. Problem polegał na tym, że on nie chciał się związać na stałe z żadną galerią na wyłączność. Zależało mu na wolności, a nie wszystkim marchandom się to podobało. W tym okresie pojawiali się także krytycy sztuki związani z konkretnymi galeriami – Lebenstein uważał ich za sługusów, nienawidził tego. I właśnie przez swoje dążenie do niezależności nie zrobił kariery międzynarodowej, a mógł.
Później, w rozmowach wychodziło, że trochę tego żałował, ale z drugiej strony był dumny, że może sobie pozwolić na przykład na długie okresy braku weny, w których nie malował w ogóle, żadna galeria by do tego nie dopuściła. Choć mimo to współpracował ze światowej sławy galeriami, takimi jak Chalette w Nowym Jorku czy Galerie Gmurzynska w Kolonii.

DA LIBRA: Wracając do tematu Międzynarodowego Biennale Młodych – z kim konkurował Lebenstein?

Konkurs był międzynarodowy więc brali w nim udział artyści z całego świata. Ponad trzysta nazwisk. Z polskich artystów wystawiali jeszcze: Gierowski, Kieszkowski, Pągowska, Tarasin, Ziemski i Gielniak. Wśród zagranicznych nazwisk pojawiły się takie tuzy jak Yves Klein, Robert Rauschenberg, Jean Mitchell czy Friedensreich Hundertwasser – obecnie to wielkie, powszechnie znane nazwiska, właściwie ikony sztuki XX wieku, a wygrał jednak Lebenstein.

DA LIBRA: Czy Lebensteina można nazwać niedocenionym geniuszem?

Zdecydowanie. W tym czasie była moda na informel i taszyzm, a on malował kompletnie we własnym stylu. Nie można go zakwalifikować do żadnego nurtu malarskiego. Nie lubił sztuki, która wszystkim się podoba, którą wszyscy akceptują. On chciał mówić o konkretnych emocjach, w swoim konkretnym stylu podyktowanym wyobraźnią.
Wracając do zwierząt i przedstawień kobiety i mężczyzny. W tamtym czasie, myślę, zaprzeczał Freudowi, który kobietę postrzegał jako okaleczonego mężczyznę. Lebenstein widział to zupełnie inaczej U niego to mężczyzna był obrazem zdegenerowanej kobiety.

DA LIBRA: Co może pan powiedzieć o obrazie Nienasycenie. Jaka jest jego historia?

Jest to jego spojrzenie na relacje damsko-męskie. Na jego obrazach z serii Apogeum mężczyzna dominuje kobietę. Tutaj jest inaczej. Jest zezwierzęcony, upokorzony, nie odgrywa praktycznie żadnej roli, to ona dominuje.

DA LIBRA: Ale może bardziej podporządkowany, bo upokorzony to nie jest chyba dobre słowo.

Upokorzony w swojej męskości!

DA LIBRA: Powstały dwa identyczne obrazy o tym samym tytule – jeden w 1970 roku, a kolejny w 1972 roku. Wie Pan co za tym stoi?

Są w zasadzie takie same, tylko odrobinę inaczej namalowane. Pierwszy obraz pojechał do Stanów Zjednoczonych i prawdopodobnie tak przypadł w Paryżu komuś do gustu, że zażyczył sobie druga wersję […]

Całość rozmowy można przeczytać tutaj: https://ewaszok.innpoland.pl/147123,zwierzeca-namietnosc-na-obrazie-jan-lebenstein-niedoceniony-geniusz 

ul. Złota 48/54
00-120 Warszawa
budynek Hotelu Mercure
(wejście od pasażu za budynkiem „Złota 44”)