Numer katalogowy: 10

Jerzy Nowosielski1923–2011

Półakt, 1967

tempera, olej, płótno;80 × 60 cm; sygnowany na odwrocie: „JERZY NOWOSIELSKI | 1967”; nalepka Muzeum Sztuki w Łodzi z informacją o udziale pracy w wystawie w Paryżu oraz pieczątką Urzędu Celnego

proweniencja:
• kolekcja prywatna, Warszawa
• Galeria Starmach, Kraków

wystawiany:
• Peinture moderne polonaise. Sources et recherches,
Musée Galliera, Paryż 1969

Estymacja: 150 000–180 000 zł ●

Jerzy Nowosielski uznawany jest za jednego z najważniejszych polskich malarzy drugiej połowy XX wieku. Światowe uznanie zyskał wypracowując rozpoznawalny styl kształtujący się na przecięciu tradycji Zachodu i Wschodu: XX-wiecznej awangardy i sakralnej sztuki prawosławia.

Nowosielski przyszedł na świat w łemkowskiej rodzinie w Krakowie, gdzie ochrzczony został w obrządku grekokatolickim. Odbył studia w Kunstgewerbeschule (1940-1942) pod kierunkiem Stanisława Kamockiego oraz w krakowskiej ASP (1945-47) w pracowni Eugeniusza Eibischa. Jednak to nie okres akademickiej edukacji najsilniej wpłynął
na twórczość artysty, a pielgrzymka, którą w wieku kilkunastu lat odbył do Ławry Poczajowskiej na Wołyniu, gdzie – jak sam twierdził – „narodził się duchowo”[1]. Sztuka prawosławna oddziałała na młodego Nowosielskiego tak intensywnie, że w roku 1942 wstąpił do wspólnoty podlwowskiej Ławry św. Jana Chrzciciela, aby praktykować pisanie ikon. Pozostał tam przez kilka miesięcy, następnie zaś powrócił do Krakowa, gdzie związał się ze środowiskiem skupionym wokół Tadeusza Kantora. Brał udział w tak przełomowych wydarzeniach na powojennej scenie artystycznej, jak I Wystawa Sztuki Nowoczesnej, konferencja plastyków w Nieborowie czy wystawa „Dziewięciu”.

W sztuce Nowosielskiego wyróżnić można kilka powracających motywów. W latach 40. i 50. będą to sadomasochistyczne wizerunki spętanych kobiet (najczęściej akty), łączące seksualność
z przemocą i upokorzeniem, w surrealizującej manierze plastycznej. Chętnie też maluje gimnastyczki w akrobatycznych pozach i sportsmenki o nierzadko nienaturalnie powyginanych ciałach. Tworzy martwe natury, pejzaże i widoki wnętrz kościelnych. Poza nurtem świeckim, nadal pisze ikony oraz wykonuje monumentalne dekoracje sakralne. Z czasem da się zaobserwować coraz silniejsze odejście artysty od realizmu na rzecz surowego, syntetycznego ujęcia przedstawianych postaci. Niezmiennie pojawiają się w jego twórczości kobiece akty
– umieszczane we wnętrzach, na statkach, na plaży… Jego modelki pozują w statycznych pozach, są hieratyczne, a ich twarze (o ile są widoczne) przypominają bizantyjskich świętych o mocno zaznaczonych migdałowatych oczach i wąskich długich nosach. Nowosielski przypisuje kobiecej cielesności silnie mistyczny wymiar, a erotyka traktowana jest przez niego jako droga do duchowego spełnienia. Jak pisze monografistka artysty, Krystyna Czerni: Marząc o ciele wyzwolonym, Nowosielski będzie malował ciało ujarzmione: kobiety płonące lub błękitnie nieziemskie, kanciaste akty w akrobatycznych pozach, wypchnięte poza kadr, pozbawione twarzy. […] Artysta wypracuje swoisty kanon aktu, uwieczniając modelki w ulubionych, wielokrotnie powtarzanych pozach. »Chcę przywrócić cielesności duchowe znaczenie« – powtarza, mimo to malowane przez niego ciało zawsze będzie ciałem udręczonym, a erotyczne detale – bliznami, krwawym stygmatem[2].

Powyższe cechy do pewnego stopnia widoczne są także w prezentowanym Półakcie z 1967 roku. W tym wypadku jednak artysta w mniejszym stopniu eksplorował erotyczny wymiar cielesności, skupiając się raczej na jej duchowym aspekcie. Kobieca postać ujęta jest na jednolitym, jaskrawoczerwonym tle – w odróżnieniu od wielu innych aktów Nowosielskiego, który zazwyczaj umieszcza swoje modelki w mniej lub bardziej uszczegółowionych wnętrzach. Tym razem jednak posłużył się połacią jednego tylko koloru, co zbliża kompozycję do prawosławnych ikon. Zamiast typowego dla nich złota, Nowosielski użył czerwieni – barwy od stuleci naznaczonej w historii sztuki wymowną symboliką, konotującą skojarzenie z krwią, ale również silną ekspresją czy gwałtownymi emocjami. Pozostaje ona w kontraście ze spokojną, statyczną twarzą kobiety, z której odczytać można skupienie, choć nie bez pewnej dozy napięcia. Artysta, który często przedstawia swoje postacie w okularach, stojące tyłem czy z twarzami przesłoniętymi elementami malarskiej scenografii, tym razem skupił się na wyrazistym przedstawieniu jej detali. Choć posługuje się uproszczeniem typowym dla wschodniej sztuki sakralnej, to właśnie twarz kobiety opracowana jest z największą dbałością, a przez to stanowi kompozycyjną dominantę. Jej ujęte w półportrecie ciało, pomimo nagości, nie budzi erotycznych skojarzeń. Hieratyczna postawa, ale i cieniowane załamania przypominające stygmaty, w jeszcze większym stopniu upodabniają przedstawienie do ikony. W przeciwieństwie do wielu aktów Nowosielskiego, nie odnosi się wrażenia, iż widz postawiony jest w sytuacji podglądacza kobiecego ciała. Obraz z 1967 skłania do intymnej, niemal mistycznej kontemplacji.

[1] J. Nowosielski, cyt. za: M. Porębski, Realizm eschatologiczny Jerzego Nowosielskiego, w: A. Kostołowski,
W. Nowaczyk, Jerzy Nowosielski, Poznań 1993, s. 18.

[2] K. Czerni, Nowosielski, Kraków 2006, s. 12-14.

ul. Złota 48/54
00-120 Warszawa
budynek Hotelu Mercure
(wejście od pasażu za budynkiem „Złota 44”)